Czy Agile jest dobry na kryzys

Słowo „kryzys” jest odmieniane od początku roku przez wszystkie możliwe przypadki. Każdy już słyszał o: biznesie w „koronie”; świętach w „koronie”; czy miłości w czasach zarazy. A jak ma się do tego Agile? Czy agile’owe ambicje firm będą musiały zakończyć się na marcu 2020? Pewnie wielu właścicieli firm i managerów, którzy narzekali na tak zwany rynek pracownika, cieszy się myśląc, że dobre, stare czasy rynku pracodawcy wrócą. Szczerze mam nadzieję, że jednak agile nie podda się tak łatwo, a teraz szczególnie pokaże swoją siłę. Choć, jeśli nie mamy w kodzie DNA, w swoim tak zwanym mindsecie zakorzenionego Agile, to może być ciężko, by pomógł nam w trudnym czasie.

Kryzys

Sytuacja awaryjna. Inna niż wszystkie. Nieprzewidywalna, a nawet jeśli, to niezarządzona wcześniej. Kogo potrzebujemy wtedy? Lidera na czasy kryzysu, prawdziwego przywódcę, który wskaże, w którym kierunku iść (albo biec). Zespołu, który nie pyta „dlaczego”, tylko „na kiedy”. Tak zawsze uczyły nas podręczniki od zarządzania kryzysowego. Jednak co, jeśli mamy wdrożony mindset Agile? Co pomoże nam uratować sytuację, już i tak beznadziejną?

Agile to:

–  filozofia zaufania. Jeśli budowałam swoje poparcie na podstawie zaufania, pewności, że wiem co jest dobre dla zespołu, to teraz powiedzenie: „proszę, zaufajcie mi”, może naprawdę dużo znaczyć. Teraz przychodzi prawdziwy sprawdzian twojego przywództwa opartego na zaufaniu.

– „No blame culture”. W czasach działania na oślep, sprawdzania co się nadaje do wdrożenia jako szybkie rozwiązanie, szukanie wspólnych działań na przełamanie impasu – tu przyda się zespół, który wie, że może eksperymentować. Wymyślać, wdrażać, wycofywać się z działań szybko, gdy tylko widzą, że coś nie działa – no blame culture. Nie człowiek jest winny. Coś nie działa po prostu i szybko trzeba zmienić coś w rozwiązaniu lub zupełnie je porzucić.

Wielofunkcyjny zespół jest w stanie poradzić sobie w wielu sytuacjach, które przychodzą codziennie. Zespół, który wie, że może polegać na swoich kompetencjach, że są one wymienne, jest pewniejszy w swoich działaniach i ma poczucie sprawczości, co w sytuacji kryzysu jest na wagę złota.

Priorytetyzacja MoSCoW. Zespół agile’owy wie, jak dobrze wskazany piorytet działań może uratować nie jeden i nie dwa projekty. Skupia się na najważniejszym i nie zajmuje sobie dnia pracy dystraktorami. Dąży do celu. Wie jak ważne jest bycie zorientowanym na skuteczne rozwiązania. W czasie kryzysowego działania zespół Agile’owy wie, co znaczy poświęcić swój czas na rzeczy najważniejsze.

Lider Agile, który jest w kryzysie sytuacyjnym wie, że może polegać na swoim zespole. Ale też wie, że zespół polega na nim. Do tej pory jego głównym zadaniem było torowanie zespołowi drogi do sukcesu. Teraz cel jest ten sam, tylko czasu jest pewnie mniej, nerwy są większe i stawka często o wiele wyższa. Lider i zespół mają przede wszystkim siebie – to niebagatelna rzecz. W całym tym zestawieniu ważny jest szczery i rzetelny feedback. Na tym zbudowano zaufanie wcześniej, na tym prawdopodobnie wszyscy możemy się oprzeć, by bezpiecznie dobiec do mety. Razem.

Przykłady sukcesu

By nie zostać gołosłowną, podam przykłady moich klientów, który poradzili sobie z wyzwaniami, działając w duchu Agile:

  1. HR w dużej firmie: w tydzień przeniesienie wszystkich szkoleń, dla około 350 osób, do formy online.
  2. IT w międzynarodowej firmie: stworzenie platformy do egzaminów zawodowych dla pracowników (Projekt trwał 2 tygodnie. W wersji pozakryzysowej trwałby około pół roku).
  3. Dział zakupów w firmie produkcyjnej w Polsce: zaopatrzenie 270 osób z produkcji w maski i materiały ochronne (kiedy nie było to jeszcze modne) w tydzień.
  4. Kadra średniego i wyższego szczebla w firmie odzieżowej w Polsce: brak przestoju w produkcji mimo około 40% personelu skierowanego na kwarantannę.
  5. Utrzymanie zatrudnienia za wszelką cenę.

Nie trzeba przysłowiowym batem i marchewką zarządzać zespołem, by uporać się z kryzysem.


artykuł opublikowany w 29 numerze Strefy PMI


autorka: Kinga Matysiak

Dodaj komentarz